13 marca 2013

Liverpool idealnym miastem na rozegranie akcji opowiadania o romantycznej miłości?

Słuchajcie, ja to w szoku. Wszystko przez to, że wczoraj uświadomiłam sobie, iż mój ukochany klub stworzył świetne warunki do wykorzystania go w fabule ckliwej historii niewyżytych nastolatek sikających na widok Suso fan fiction. I to takiego porządnego, w którym...

a) piłkarka żeńskiej drużyny zakochuje się w swoim męskim odpowiedniku.

Pamiętacie wpis, w którym wyśmiewałam niedociągnięcia w opowiadaniach o piłkarzach. Do stu tysięcy zmarszczek Gerrarda, wtedy naprawdę wydawało mi się, że dziewczynki i chłopcy nawet zajęcia wychowania fizycznego w podstawówce mają oddzielnie, więc dlaczego później ktokolwiek pozwalałby im trenować razem?A jednak...

Jakie imię wybieramy dla głównej bohaterki? Może... Może... Silene :rumieni się:?
***
Silene miała 16 lat i bardzo skomplikowane życie.  Po pierwsze nie miała ani chwili wolnego czasu przez to, że była najlepszą piłkarką w Polsce i ciągle biegała na treningi na płycie głównej Stadionu Narodowego.Poza tym musiała ukrywać się przed paparazzi, bo jej ojciec był najbogatszym człowiekiem w kraju. Dorobił się na ekologicznej produkcji dżemu jabłkowego, który wysyłał na cały świat. Pewnego dnia Silene siedziała na swoim parapecie i patrzyła w zapłakane niebo. ''Znowu pada.'', pomyślała. ''Moje życie jest takie bez sensu.'', otarła samotną łzę spływającą powoli do kubka z kakao, który ściskała w dłoniach. ''Nikt mnie nie kocha, tata ma swoje sprawy, a ja jestem tak zabiegana, że nie mam czasu na spotykanie się z chłopakami... W dodatku rówieśnicy są tacy niedojrzali...''; nagle usłyszała pukanie do drzwi. Najpierw ciche, później nasiliło się. Otworzyła, za nimi stał jej tata.
-Myszko, muszę ci coś powiedzieć.
-Jestem nieślubną córką rodziców Suso i mam prawo do siedzenia na ławce rezerwowych w meczu Liverpool vs. United i wyrywania Gerrarda?
-Nie, nie, kochanie, to okaże się dopiero w trzecim odcinku. 
-Co takiego, tatusiu? - spojrzała na niego z ciekawością.
-Otóż... Musimy się przeprowadzić. Dostałem propozycję pracy w Liverpoolu. Już załatwiłem ci zmianę klubu, twoja kariera nabierze tempa, ladies trenują tam z Suarezem. 
 Oh, nienawidzę cię, jak możesz mi to zrobić, mam tu całe swoje życie, blablabla [...].
***
No i wiecie, co jest dalej? Laska przeprowadza się do pałacu, za płotem ma Gerrarda, pod płotem żebrzącego Dżokola, poznaje w końcu Shelveya, miłość swojego życia, zachwyca go umiejętnościami piłkarskimi (jego nietrudno zachwycić, wystarczy kopnąć prosto futbolówkę...) i żyją długo i szczęśliwie do czasu, kiedy w najbliższym okienku transferowym Jonjo nie zostanie sprzedany za przynajmniej siedem milionów, wysłuchaj nas, Panie. I to wszystko JEST MOŻLIWE! Skoro Brenny organizuje takie treningi unisex... A może to w ramach nagrody za trzy wygrane mecze?

b) miłość między piłkarzami.

Jeżeli pamiętacie to: 
http://25.media.tumblr.com/ff2693b4cfeafe474ff9996bace8a3ac/tumblr_mil0sarLLf1r4roroo1_250.gif
albo to:

http://media.tumblr.com/tumblr_lmc12mxEqj1qbokam.gif
...wiecie, o co mi chodzi.

***
Przełożenie, zwód, strzał wewnętrzną stroną lewej stopy. Ułamki sekundy wystarczyły do pojawienia się zimnego potu na zmarszczonym czole. Lazurowe oczy zmrużyły się, patrząc pod słońce i śledząc tor lotu piłki. Jest! Wpadła! Co teraz? Rozejrzał się. Kilku już do niego podbiegło z zamiarem zawiśnięcia na szyi strzelca zwycięskiego gola. Chrzanić to! Gdzie jest ON?
/czas na obowiązkową retrospekcję w kiepskim wydaniu/
 Migawka obrazków. Niby nic, ot, nowy w szatni. Steve dużo o nim słyszał, kazano mu powiedzieć gazetom, że Liverpool długo oczekiwał na takiego gracza. W końcu trener przedstawił im Xabiera Alonso. Chłopak potrzebował opieki, wprowadzenia w angielski rytm życia i, przede wszystkim, w drużynę. Kto miał mu w tym pomóc, jak nie sam kapitan? 
***
Oczywiście później Xabi wyznaje, że Nagore jest transwestytą, Steven rzuca Alex, Hiszpan adoptuje jego dzieci i żyją długo i szczęśliwie, apogeum spełnienia osiągając podczas finału Ligi Mistrzów. Proste? Proste. I jak działa na wyobraźnię. 
http://25.media.tumblr.com/tumblr_md14d0a7Tw1rx8digo1_500.jpg

PS.: Jest to wpis, który, jak się domyślam, niewiele wniósł w wasze życie, ale może przynajmniej któraś z was choć na moment się uśmiechnęła,  w gruncie rzeczy tylko o to mi chodziło. Poza tym, autentycznie zdziwiła mnie informacja o wspólnym treningu chłopaków i dziewczyn z Liverpoolu. Fajnie czasami pobawić się w takie mrzonki, szczerze mówiąc wcale nie dziwię się autorkom opowiadań, to bardzo wciąga. O Gerlonso sama chętnie bym coś napisała, bo ten bromance budzi u mnie bardzo pozytywne emocje, ale najpierw chyba nasz nowy Papież musi zezwolić na myślenie o takich związkach...
PPS.: A może trochę GERLONSO MEMES?
http://25.media.tumblr.com/tumblr_m02no5l5Xq1qhi14vo1_500.jpg

http://data.whicdn.com/images/40712394/tumblr_lqus1bUSXg1qgmlu4o1_500_large.jpg
 
 
Zdecydowanie umarłam po przeczytaniu powyższego. A skoro umarłam, to już nie będę się odzywać. Niech przemówią wielcy: "My favourite memory off the pitch is when Stevie (Gerrard) and I got locked in the changing room for a few hours. It was funny but I can’t say any more than that."...


6 komentarzy:

  1. Nawet nie chcę ile rzeczy powinnam robić zamiast pisania tego komentarza... Zdecydowanie za dużo :(

    Jako osoba pisząca opowiadanie i niestety mająca pomysły na kolejną taką twórczość powiem Ci, że nie wydumałam nic związanego z Liverpoolem (może to dobrze xD). Wiesz, że Hiszpanie mi leżą, ale ci jakoś nie... Może kwestia czasu. Może akurat Twój wpis mnie natchnie :D (może lepiej nie)

    A Xabi i Steven to już klasyka :D Ach, piękny bromance!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maan, wiedziałaś,że 'Obsesión' Aventury to bachata xD?

      Ja bym chyba nie mogła pisać o Liverpoolu tak... na poważnie :D. Równałoby się to ze swego rodzaju profanacją, wkroczeniem w prywatność - poza tym, zawsze, kiedy do głowy przychodzą mi Bardzo Głupie Myśli, wyobrażam sobie, co pomyślałby taki Steven, gdyby się dowiedział xD...

      Usuń
  2. Banan na twarzy od ucha do ucha:D I te wspomnienia, dzięki wielkie za ich przypomnienie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak z innej beczki, to ten post przypomniał mi o pewnym opowiadaniu http://have-faith.blog.onet.pl/, nie wiem, czy znasz, ale polecam. Jest tam trochę o dziewczynach trenujących z chłopakami z LFC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że znam to opowiadanie! I bardzo lubię :). Z resztą, pochłaniam wszystko, co związane z LFC w tempie zatrważającym. Sama fabuła jest bardzo niekonwencjonalna, za to plus.

      Cieszę się, że chociaż trochę rozbawiły cię te moje głupotki ;)...

      Usuń
  4. Trochę to mało powiedziane:)

    OdpowiedzUsuń